Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
2. Bójka i kara
Napisała: Afinka
Opinie: Powrót♣
Komentuj
Czas na drugą część opowiadania. To jest jedyna część, która wydaje mi się naprawdę dziwna, nie wiem dlaczego tak jest. W każdym bądź razie zapraszam do czytania i dziękuję za komentarze pod ostatnią notką.
Ledwo wysiedliśmy z pociągu na stacji w Hogsmeade, gdy napatoczył się nie, kto inny jak James Potter i jego kumple. To dałoby się jeszcze jakoś przeżyć, ale po chwili podeszli także Ślizgoni. Jednym słowem sytuacja nie wyglądała najlepiej.
-Severusie, doprawdy jestem zdegustowany faktem, że prowadzasz się z tym…Mało znaczącym robakiem. – Westchnął Lucjusz Malfoy i puściło oczko do Pottera, który kipiał ze złości. Severus stał nieruchomo i wpatrywał się w swoje buty. Wiedziałam, że jeśli przyjdzie, co, do czego to nie będzie miał odwagi postawić się komukolwiek z młodych śmierciożerców.
-Lucek, kiedy ty się czubku nauczysz, że o damach nie mówi się tak brzydko? – Spytał Syriusz Black, który razem z Jamesem stanowili dwóch największych podrywaczy w szkole.
-Wybacz zdrajco krwi, ale damą bym jej nie nazwał – odparł i obrzucił mnie spojrzeniem, które wyrażało politowanie.
-Szlama powinna wiedzieć gdzie jest jej miejsce - Severus drgnął, ale nic poza tym nie zrobił. James niebezpiecznie zbliżał się do Lucjusza, ale Lupin przytrzymał go i pokręcił głową.
-Mam gdzieś twoje zdanie na mój temat. Zazwyczaj tacy jak ty kończą w Azkabanie. Mam nadzieję, że ty też tam trafisz ciemny ignorancie – chwyciłam Severusa za rękę i przeszliśmy obok wściekłego Malfoya, który w mgnieniu oka wyciągnął różdżkę i rzucił jakieś zaklęcie oszałamiające. Severus zareagował natychmiastowo. Ślizgona odrzuciło a Sev podbiegł do niego i zaczął okładać pięściami. James chciał go odciągnąć, ale zarobił od Lastragne’a w brzuch. Syriusz rzucił się na Averego a Lupin na Notta. Ja stałam jak głupek i nie wiedziałam, co zrobić. Severus nie wyglądał dobrze, na jego twarzy malowała się furia i w końcu musiałam go siłą odciągnąć od Lucjusza, który prawie stracił przytomność.
-Severusie! – krzyknęłam a on i James, któremu kapała krew z nosa spojrzeli na siebie spod byka, już nic więcej się nie wydarzyło, bo w naszą stronę zmierzał rozwścieczony Hagrid.
-Co tu się do diabła wyrabia!? – Spojrzał na leżących bezwładnie Ślizgonów, obitego Pottera, Syriusza z krwawiącą ręką i Lupina, który w dalszym ciągu trzymał ledwo trzymającego się na nogach Notta. Jedynie Peter Pettigrew wyglądał normalnie, bo ten mały, fałszywy chłopaczyna oddalił się i schował.
-Lily, co tu się stało? – Nigdy nie widziałam Hagrida tak złego.
-Tak jakby rozwiązywaliśmy problem – mruknęłam, na co Hagrid jeszcze bardziej się wściekł.
-Wszyscy do zamku i do Dumbledora! – Wrzasną a ja aż podskoczyłam.
Posłusznie ja, Severus, James i jego koledzy zapakowaliśmy się do jednego z powozów i siedzieliśmy cicho dopóki nie ruszyliśmy.
-Zatłukę tych wszystkich debili – mruknął James a Severus spojrzał na niego ironicznie.
-O, co ci Smarkerusie chodzi? – No nie i znowu się zaczynało. Ale Sev najwidoczniej miał dość na dzisiaj, bo się nie odezwał.
-Gdyby nie twoi przyjaciele to byśmy nie mieli problemów – mruknął rozzłoszczony Potter. Severus przez całą drogę do zamku ściskał moją dłoń, była taka ciepła i przyjemna. Spojrzałam na niego a on na mnie. Nigdy nie patrzeliśmy sobie tak w oczy. To było dziwne uczucie, zupełnie tak jak byśmy byli tylko my i nikt inny.
-Ręce jeszcze cię bolą? – Spytałam dalej patrząc w jego czarne oczy. Pokręcił głową i uśmiechnął się do mnie. Lubiłam jak był uśmiechnięty, bo wtedy ja też czułam się lepiej.
-Obiecałem matce, że zacznę rok bez szlabanów – czasami nie dało się słuchać tego marudzenia Jamesa. Syriusz zaśmiał się i rzekł.
-Ja też twojej mamie obiecałem to samo, ale jak widać los chce żebyśmy pakowali się w kłopoty.
Lupin siedział jakiś taki przygaszony i zamyślony. Przyznam się szczerze, że nigdy nie zwracałam na niego większej uwagi, tylko czasami dochodziłam do wniosku, że zupełnie nie pasuje do tej bandy. Pettigrew natomiast wywoływał u mnie stan obrzydzenia. Był wpatrzony w Pottera i Blacka jak w obrazek.
-Do szczęścia brakuje mi tylko dziewczyny – westchnął Syriusz a James dodał.
-Mi też. Najlepiej jakby miała rude włosy, piękne zielone oczy i nazywała się Lily – poczułam jak Severus zaciska dłoń mocniej. Ja nic sobie nie robiłam z wypowiedzi Pottera, ale najwidoczniej Sev był zły. Zazdrość czy tylko nienawiść skierowana w stronę Jamesa? Nie wiem. W każdym bądź razie wiedziałam, czułam, że Severusowi w ogóle nie spodobały się słowa Gryfona.
Dojechaliśmy do zamku i od razu całą naszą szóstkę zgarnął Filch. Szliśmy w milczeniu do gabinetu dyrektora, w którym jak się okazało była już McGonagall i Slughorn.
Weszliśmy do okrągłego pomieszczenia i przywitał nas wesoły uśmiech Dumbledora. Nasza opiekunka była zła a Slughorn zdawał się niczym nie przejmować. Puścił tylko do mnie oczko uśmiechając się i spojrzał na Dumbledora.
-Dobry wieczór moi drodzy – przywitał się dyrektor i spojrzał z rozbawieniem na nas wszystkich.
-Rozumiem pana Pottera, pana Blacka i resztę, nawet zrozumiem pana Snape’a…, Ale panna Evans? – Popatrzył na mnie zdziwiony, lecz i tak dostrzegłam w jego oczach wesołość. Stanął za biurkiem i oparłszy się o nie popatrzył na każdego z nas mówiąc.
-Cóż… Nie będę was zmuszał do wysłuchiwania kazań, ale chcę żeby to już nigdy więcej się nie powtórzyło. Porozmawiam jeszcze z panem Malfoyem i jego przyjaciółmi jak tylko wyjdą ze skrzydła szpitalnego – tu w jego oczach rozbłysły wesołe iskierki.
-Będę musiał was także ukarać, myślę, że miesięczny szlaban będzie odpowiedni – Potter i jego przyjaciele jęknęli a Severus został niewzruszony. Mnie także nie bardzo poruszył ten szlaban, martwiłam się tylko tym, że mogę nie wyrobić się z nauką.
-Opiekunowie waszych domów powiadomią was o szczegółach. Tymczasem idźcie do wielkiej sali – pożegnaliśmy się i wyszliśmy z gabinetu.
-Po co ty się rzucałeś na tego idiotę Smarkerusie? – Spytał James rozdrażniony, gdy zmierzaliśmy w stronę drzwi wejściowych do sali.
Sev przez cały czas milczał a ja byłam mu wdzięczna, że nie ma ochoty na kolejne awantury.
Byłam zmęczona. Po przydziale pierwszoroczniaków, kiedy tylko pojawiło się na stole jedzenie pospiesznie zjadłam zapiekankę z szynką i serem, chciałam wstać i jak najszybciej iść spać, ale dotarło do mnie, że przecież jestem prefektem i będę musiała poczekać na pierwszorocznych. Pewnie i tak oberwie mi się od kogoś za to, że nie łaziłam po pociągu i nie pilnowałam porządku jak na prefekta przystało.
Po kolacji podeszła do mnie i do kilku innych prefektów McGonagall mówiąc.
-Szczegółowy regulamin dostaniecie jutro, proszę, tu jest liczba pierwszoroczniaków, a hasło do waszej wieży brzmi lukrowa pałka. Dobrej nocy – ruszyłam przed siebie nawołując pierwszoroczniaków i natknęłam się na wzrok Severusa, który także uganiał się za nowymi uczniami. Posłałam mu uśmiech, na co on także się uśmiechnął.
-Pierwszoroczni do mnie! – Krzyknęłam jeszcze raz, policzyłam szybko dzieciaki i ruszyłam w pośpiechu przed siebie.
Doszliśmy do portretu Grubej Damy. Przekazałam uczniom informacje dotyczącą hasła i zobaczyłam, że po drugiej stronie stoi James i uśmiecha się do mnie.
Gdy zrobiło się luźniej podszedł do mnie.
-Możemy porozmawiać? – Spytał a ja, zbyt zmęczona żeby protestować pokiwałam głową.
-Wiem, że między nami bardzo często dochodzi do spięć. Chciałbym żebyś zobaczyła we mnie nie tylko zadufanego w sobie imbecyla, ale także kogoś, z kim możesz pogadać, pośmiać się… wiem, że czasami zachowuje się jak dupek, ale taki już jestem. To jak? Rozejm? – Podał mi dłoń, którą uścisnęłam.
-Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Dobranoc James – zostawiłam go z uśmiechem na twarzy i jak strzała pognałam pod prysznic a nastepnie wskoczyłam do łóżka. Zasnęłam nawet nie wiem, kiedy. Było mi tak dobrze. Brakowało mi tylko jednej osoby.
Eowina
brak www
data: 6/02/2009 14:10:19
213-238-80-30.adsl.inetia.pl
IP: 213.238.80.30
|
Hej:*
Kiedy coś nowego? Czekam z niecierpliwością. :)
Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia i skomentowania mojego kolejnego rysunku.
:*
|
Nieznajoma
brak www
data: 3/02/2009 20:03:15
chello087206103130.chello.pl
IP: 87.206.103.130
|
Hej!. Ciekawie prowadzisz tego bloga. Oby tak dalej. Nowa notka na http://huncwot-and-prefekt.blog.onet.pl/ wpadnij! :)
|
Eowina
brak www
data: 27/01/2009 14:39:57
213-238-95-96.adsl.inetia.pl
IP: 213.238.95.96
|
Hej:* Dzięki za wizytę, miłe słowo i za dodanie do linków. Tym razem również zapraszam do obejrzenia i skomentowania mojego kolejnego rysunku.
pozdrawiam.
|
Anatis
brak www
data: 18/01/2009 11:05:35
dfo23.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.23.144.23
|
W końcu zdecydowałam się zostawić komentarz. Odwiedzam tego bloga dość często, z utęsknieniem czekając na kolejne jego części i, bez względu na fakt, że ukazało się ich do tej pory tak niewiele, muszę przyznać, że jestem absolutnie zachwycona :)
Piszesz lekko, przyjemnie, a do tak realistycznie, że wszystkie inne blogi o Lily tudzież, w większości przypadków, panny spadaj-na-bambus-Potter, mogą się schować. Nadałaś popularnym postaciom, niespotykanych w fanfickach, ludzkich cech. Musze przyznać, że jeszcze nie spotkałam sie z opowiadaniem, w którym Potter zwracałby się do Snape'a w miarę normalnie. Do tego pięknie opisujesz relację między Lily a Severusem. Naprawdę, zrobiłaś na mnie ogromne wrażenie :)
Z niecierpliwością czekam na kolejne części i, gdybyś miała ochotę, zapraszam do mnie :)
Pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie,
Anatis,
zauroczona :)
|
Szablon wykonała
Afinka. Nie kopiować.